EDUKACJA

Coraz bliżej!

Coraz bliżej do przedstawienia projektu nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, którą rekomenduje Minister Jarosław Gowin. Już 14 ministrów od czasu upadku systemu komunistycznego próbowało usprawnić, a nawet zmienić ustawę o szkolnictwie wyższym i nic z tego nie wyszło. Powyższy fakt potwierdził umiejscowienie polskich uczelni w 6-tej setce międzynarodowych rankingów. Ostatnia ustawa pokazała, że niszczący formalizm nadzoru administracyjnego ubezwłasnowolnił uczelnie odrzucając kamień węgielny okresu oświecenia jakim była autonomia uczelni. Potrzeba zmian radykalnych, usuwających bariery nauki i edukacji. W Łodzi odbyła się przedostatnia konferencja na temat nowej ustawy. Jej cząstkowy sens nie ujął całościowych relacji z pozostałymi elementami systemu, dając niejasny obraz zmian. Czy zmiany te będą „dobrą zmianą” pokaże przyszłość we wrześniu tego roku.

J.D.


O reformie szkolnictwa wyższego

Minister Jarosław Gowin stwierdził, że: „Może studiować nawet 100%, pod warunkiem, że wszyscy będą w stanie sprostać odpowiednio wysokiemu poziomowi”. Temu celowi ma służyć nowy algorytm finansowania zachęcający najlepsze uczelnie, by przyjmować najzdolniejszych kandydatów. Nowe zasady nie będą premiowały ogólnej liczby studentów w uczelni, a proporcje pomiędzy liczbą wykładowców a liczbą studentów. Dzięki temu według ministra zostanie wyeliminowany problem masowego kształcenia. Studia humanistyczne na uniwersytetach powinny być studiami elitarnymi dla kandydatów, którzy są pasjonatami nauki, a wymogi ich podjęcia powinny być bardzo wysokie. Minister również wskazał na konieczność ukierunkowania uczelni na potrzeby rynku pracy co na dzień dzisiejszy jest rzadkością. CDN.


Deregulacji ciąg dalszy - ruszyły konsultacje projektu ustawy

Zakończył się pierwszy etap odbiurokratyzowania polskich uczelni. Do 15 marca Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zbierało opinie i propozycje naukowców. Część z niemal 500 nadesłanych pomysłów została wykorzystana w projekcie ustawy, który dzisiaj przekazany został do konsultacji.

Przygotowany przez MNiSW materiał to pierwszy etap prac deregulacyjnych. Propozycje dotyczące ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym zostały wykorzystane w projekcie dokumentu. Drugim etapem będzie sprawdzenie opinii dotyczących aktów wykonawczych i stworzenie kolejnego, analogicznego dokumentu.

Przygotowany projekt ustawy wprowadza zmiany w 48 artykułach w ustawach dotyczących szkolnictwa wyższego i nauki. Odbiurokratyzowanie funkcjonowania uczelni pozwoli na usprawnienie ich funkcjonowania – zarówno w zakresie prowadzonych badań naukowych, jak i jakości kształcenia.

Do najważniejszych zmian należy niewątpliwie uproszczenie zasad działania Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Dzięki nowemu określeniu zakresu jej działalności, Komisja nie będzie musiała weryfikować warunków, które muszą spełniać jednostki organizacyjne, by prowadzić studia na danym kierunku i poziomie.

Zmodyfikowana została także procedura awansów stanowiskowych, które teraz będą mogły odbywać się bez przeprowadzania konkursów. Osoba, która uzyska wyższy stopień lub tytuł naukowy będzie mogła być awansowana z pominięciem procedury.

Poważne zmiany wprowadzono również w związku z ocenami i sprawozdaniami. Procedura ocen okresowych została ujednolicona, a ich minimalna częstotliwość wynosi raz na cztery lata. Projekt eliminuje również konieczność przekazywania do MNiSW m.in. uchwał w sprawie przyjęcia lub zmiany statutu czy informacji o dodatkowym miejscu zatrudnienia nauczyciela akademickiego. Studenci oraz kandydaci na studia nie będą musieli przekazywać oświadczeń o kontynuowaniu lub ukończeniu studiów na innych kierunkach stacjonarnych w uczelniach publicznych. Niepubliczne szkoły wyższe zostaną zwolnione z obowiązku przesyłania do ministerstwa planu rzeczowo-finansowego oraz sprawozdania z jego realizacji.

W przygotowanym dokumencie zawarto również przepisy mające na celu poprawę jakości studiów doktoranckich. Tę zmianę bardzo pozytywnie oceniła Krajowa Reprezentacja Doktorantów - Uczelnie powinny przyjmować tylko tylu doktorantów, ilu są w stanie zagwarantować środki na badania. Dobrze, że zostanie określony minimalny odsetek doktorantów, którym uczelnia musi zagwarantować środki na życie. Dzięki temu będą mogli skoncentrować się na badaniach – mówi Michał Gajda, przewodniczący KRD.

Kolejnymi korektami są: doprecyzowanie procesów tworzenia, likwidacji i przekształcania publicznych uczelni zawodowych oraz uściślenie przepisów dotyczących realizacji programów naprawczych w państwowych szkołach wyższych.


Idzie nowe

"Dobra Zmiana" dotarła do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Minister Jarosław Gowin stwierdził, że zmiany są niezbędne i mają ograniczyć zbyteczną biurokrację. Kształt ustawy ma być otwarty, ale jak zapowiada Minister, będzie ukierunkowany na poszerzenie autonomii uczelni by jak najszerszy zakres spraw pozostawić do roztrzygnięć przez poszczególne uczelnie poprzez ich statuty. Nowa ustawa ma być zaprezentowana we wrześniu 2017 roku.


Wywiad z Beatą Bojdą

Beata Bojda

Trzeba mieć marzenia i być cierpliwym. Ja osiągnęłam sukces dopiero po pięćdziesiątce - mówi Beata Bojda, projektantka mody, makijażystka i stylistka w jednej osobie.

Zapraszamy do lektury >>


"Zmiana Ustawy o Szkolnictwie Wyższym"

Zachęcamy do lektury >>


Problemy metodyki projektowania - prof. Ryszard Swarabowicz

Zapraszamy do lektury >>


Tematy społeczne powinny być pierwszymi, które podejmuje świadomy projektant.

Katarzyna Mazurkiewicz

Na temat realizacji papierowego produktu, którego zasadniczym przeznaczeniem jest posprzątanie po naszych czteronożnych pupilach, z Panią Katarzyną Mazurkiewicz, studentką II roku Wydziału Form Przemysłowych w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi, rozmawiała Agnieszka Andruszkiewicz.

Katarzyna Mazurkiewicz: Na pewno tematy społeczne powinny być pierwszymi, które podejmuje świadomy projektant. W czasach coraz większego zagęszczenia miast, kiedy przybywa dookoła ludzi, z którymi musimy nawiązywać relacje temat odpowiedzialności społecznej nabiera coraz większej wagi. Dotyczy to nie tylko sprzątania po pupilach, ale również sprzątania po sobie, dotyczy to tematu osób starszych, których potrzeby są inne niż ludzi młodych – starzejące się społeczeństwo, którym powoli się stajemy musi zwrócić na to uwagę – a w związku z tym tworzyć produkty nawiązujące do takich problemów.

AA: Jak wyglądała i na czym polegała ta pierwsza początkowa faza etapu realizacji tego produktu, która tak naprawdę w konsekwencji decyduje o jej dalszym rozwoju ?

KM: Zaczęłam od researchu tego, co jest teraz używane. Niestety nie było zbyt wielu torebek na psie nieczystości, więc musiałam od zera tworzyć swoją. Na starcie określiłam pewne początkowe założenia, które wyniknęły z własnej z własnych doświadczeń sprzątania po swoim pupilu. W ten sposób określiłam priorytety z swojej realizacji: torebka musi być tania, nabieranie nieczystości wygodne i nie możemy obawiać się ryzyka pobrudzenia. Najlepiej byłoby, aby cały proces odbywał się minimalną ilością wykonywania ruchów, najlepiej jedną ręką, ponieważ będąc na spacerze z psem często mamy drugą rękę zajętą trzymaniem smyczy lub zakupów. Analizowałam również możliwości materiału jakim jest papier o różnych gramaturach, zauważyłam naturalna skłonność wyginanie się papieru w obłość, co wpływa na zwiększając jego sztywność. Z tych założeń wyprowadzałam kolejne projekty.

AA: Jak przebiegał cały proces projektowy, co było najciekawsze w nim dla Pani, a co przysporzyło najwięcej kłopotów ?

KM: Były dwa problemy, które mocno wpłynęły na wygląd i realizację produktu. Bardzo trudno było mi wymyślić torebkę, która zamyka się tak, że nieczystości zostawały w środku, aby użytkownik nie musiał obawiać się pobrudzenia. Drugim kłopotem była ekonomia siatki torebki, która najkorzystniej powinna sprowadzać się do kształtu prostokąta. W rezultacie oznaczało to rezygnację z wymyślonych wcześniej wzmocnień i zapięć. Na szczęście projekt wyewoluował tak, ze udało się rozwiązać te przeciwności. Najciekawsze zaś było to, kiedy doszłam do miejsca projektu, w którym nie udało mi się wymyślić następnego kroku – tzw. ściana. Projekt nie chciał się rozwinąć i nic nie przychodziło mi do głowy. To było bardzo demotywujące i kilka dni spędziłam z rozpaczą myśląc o tym, co dalej. Ale to był moment, kiedy trzeba było cofnąć się o kilka etapów, znaleźć nową inspirację, pomyśleć o temacie z zupełnie innej strony. I zaskoczyło – powstał równoległy tok myślenia, po połączeniu zaś starej i nowej drogi, powołałam do życia trzeci projekt, który okazał się najlepszy.

AA: Czy zrealizowany prototyp przechodził fazę testową?

KM: Tak, oczywiście – na szczęście mam sporego psa, który produkuje sporo materiału testowego. Oprócz tego, do prób bardziej domowych stworzyłam materiał z plasteliny.

AA: Czym ta realizacja różni się od tego typu produktów będących na rynku, co jest jej zasadniczym atutem?

KM: Przede wszystkim jest wygodna – na rynku są produkty, które zazwyczaj składają się z papierowego woreczka (niewielkiego) oraz prostokątnej łopatki. Moja torebka jest równocześnie łopatką – jednym ruchem nabieramy nieczystości, drugim zamykamy w szczelnej torebce. Produkt jest schludny, a ponieważ ma specjalną rączkę – wygodnie jest nam zanieść go do kosza na śmieci. Dodatkowo po zminimalizowaniu ilości odpadów łatwo jest go wyprodukować i jest tani.

AA: Obecnie wielu socjologów dużo mówi o zagadnieniu, z którym musimy się w najbliższym czasie zmierzyć, a jest nim starzenie się społeczeństwa. Czy Pani produkt też jest adresowany do tego przedziały odbiorców ?

KM: Na tym etapie niestety nie, ale myślę, że warto zająć się tym w przyszłości. Zarówno osoby starsze jak i osoby niepełnosprawne często mimo chęci posprzątania po pupilu napotykają barierę, którą jest niemożność schylenia się po nieczystości. Uważam, że warto zająć się tym rozwijając ten projekt, ponieważ jest to bardzo pozytywna wartość dodana.

AA: Trzymam kciuk za szybkie wdrożenie produktu: „Kupa wstydu”. Dziękuję za rozmowę.

KM: Również bardzo dziękuję!

Katarzyna Mazurkiewicz
Katarzyna Mazurkiewicz
fotki: Katarzyna Mazurkiewicz
źródło: https://czarujemyopakowaniami.wordpress.com/2013/08/03/tematy-spoleczne-powinny-byc-pierwszymi-ktore-podejmuje-swiadomy-projektant/


Blaźniak "Ładne halo"

Blaźniak - Ładne haloW auli WSSiP odbyło się spotkanie z właścicielami i założycielami wydawnictwa "Ładne- Halo" - Joanną Gusztą i Maćkiem Blaźniakiem (absolwentem Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania. /Nagroda Rektora za dyplom w 2008 r./). Wydawnictwo Ładne Halo - to jedno z najciekawiej rozwijających się wydawnictw książek dla dzieci na rynku polskim. Joanna Guszta opowiadała historię powstania wydawnictwa, prezentowała wydane książki i przyznane im nagrody.Spotkaniu towarzyszyła prezentacja książek i multimedialny pokaz ilustracji autorstwa Maćka Blaźniaka oraz innych ilustratorów, z którymi wydawnictwo współpracuje. Po zakończeniu prezentacji licznie przybyli studenci mieli okazję zadawać pytania dotyczące pozytywnych i negatywnych stron prowadzenia własnej firmy oraz szczegóły związane ze współpracą ilustratora z wydawnictwem.

Przedstawiamy migawki ze spotkania.

Spotkanie z Ładne Halo
Spotkanie z Ładne Halo
Spotkanie z Ładne Halo
Spotkanie z Ładne Halo
Spotkanie z Ładne Halo
Spotkanie z Ładne Halo


Wykład naszego studenta na Uniwersytecie Łódzkim

Pierwsze doświadczenia w prowadzeniu wykładu dla studentów Uniwersytetu Łódzkiego zdobył student V roku kierunku Komunikacja wizualna w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi - pan Paweł Zając. Został zaproszony jako specjalista do wygłoszenia prelekcji pt "Systemy identyfikacji wizualnej" przez Wydział Zarządzania UŁ. Pan Paweł poprowadził zajęcia w ramach przedmiotu prowadzonego przez dr Wawrzyńca Rudolfa: marketing i administracja publiczna dla studentów II roku studiujących na kierunku Zarządzanie publiczne.
Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

Wykład - Paweł Zając
Wykład - Paweł Zając
Wykład - Paweł Zając
Wykład - Paweł Zając


Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie

Japończycy odczuwają bardzo silną potrzebę dekoracji wnętrza, które zmieniają się zależnie od miesiąca, dnia, pogody, stanu ducha. Potrafią za pomocą jednej gałązki kwiatowej, kolorystyki KAKEMONO (zwój z kaligrafią lub malarstwem umieszczany najczęściej w TAKONAMA - alkowa), kolorem papieru przesuwanych ścianek, przekształcić harmonię otoczenia, w którym przebywają. Dla Japończyków przyzwyczajonych do prostoty ornamentyki oraz częstych zmian dekoracji wnętrza, bardzo niepożądaną rzeczą jest symetria. Sztuka Japonii unika symetrii, ponieważ uważana jest ona za nie występującą w naturze. Dlatego do dekoracji wybiera się formy, które nie powtarzają się kolorystycznie czy też wzorniczo np. jeżeli w pomieszczeniu znajduję się kwiat nie może się on powtórzyć na obrazie. Prostota i klarowność kompozycji ma nas uchronić przed chaosem świata zewnętrznego.

Bardzo często wnętrze domu japońskiego sprawia wrażenie zupełnie pustego, pozbawionego bogactwa dekoracji i kojarzy się z ascetyzmem, odznacza się nieskazitelną czystością. Najbardziej czystym miejscem w domu japońskim jest podłoga, na niej bowiem odbywa się całe życie Japończyków; na niej się śpi, na specjalnych materacach FUTON, na niej również spożywa się posiłki klęcząc przy niziutkich stoliczkach. Dlatego wszyscy domownicy oraz goście muszą zdejmować przed wejściem buty. Oprócz względów higienicznych jest to także wyraz szacunku dla domu i jego domowników. W przedpokoju znajduje się niewielka przestrzeń przeznaczona do ceremonii powitania gości. Ustawia się w nim kompozycję kwiatową lub kaligrafię, aby podkreślić znaczenie osób odwiedzających japoński dom.

Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie
Skąd się wziął minimalizm - wnętrza japońskie


Złe praktyki

System kształcenia w zakresie sztuki i architektury w swoim historycznym ujęciu obejmował stanowisko praktykanta, czeladnika i mistrza. Tak więc wielu praktykantów, czeladników i mistrzów uzyskiwało w tym trybie przygotowanie do zawodu osiągając znakomite rezultaty czego przykładem byli odnotowani w historii sztuki i architektury znakomici mistrzowie w swoim fachu. Praktyczne czy inaczej rzeczywiste nauczanie zawodu jest niezbędne o ile spełnia swoje cele przygotowania do jego wykorzystania. Dzisiejszy rozwinięty system kształcenia akademickiego na kierunkach artystycznych i architektonicznych obejmujących w ich ramach poszczególne specjalizacje opiera się na praktyce działań równoważnych z działaniami zawodowymi w kształtowaniu postaci dzieła czy projektu jako działania konceptualnego.
A zatem próba wprowadzenia praktyk i to aż trzymiesięcznych na w/w kierunkach jest próbą zbędną i nierealną w kontekście obecnej rzeczywistości. Podążając za błędną unifikacją ustawową wrzucającą do jednego kotła sztukę i naukę, różniące się językiem przekazu swoich treści i ich praktycznego sensu, trudno dzisiaj dać odpowiedź gdzie mają odbywać praktyki studenckie studenci malarstwa, rzeźby czy nowych mediów. Prowadzące swój proces studiów w oparciu o sztukę kierunki architektury, wzornictwa, filmu, fotografii itd. uznane ustawowo jako kierunki artystyczne, określające spełnienie się ich absolwentów w tzw. „wolnym zawodzie” zaprzecza praktykom zawodowym w instytucjach państwowych, które nie są w stanie ich zrealizować. Równie niemożliwym jest lokowanie praktyk w jednostkach gospodarczych o charakterze biznesowym, które w walce o rynek nie są zainteresowane przyjmowaniem praktykantów, ponieważ ich sensem działania jest osiąganie zysków przy minimalnym zatrudnieniu współpracowników. Organizacja praktyk, nadzór nad ich przebiegiem, przekazywanie wiedzy i umiejętności w bezpłatnym działaniu wykluczają tryb realizacji celu biznesowego. Model kształcenia zawodowego w uczelniach zawodowych zbieżny z nauką zawodu w zakresie działalności twórczej wypuszcza dobrze przygotowanych absolwentów, którzy podejmują działalność twórczą na własną odpowiedzialność korzystając z udogodnień zarządczych odnośnie otwierania własnych jednostek gospodarczych lub przyjmowani są do pracy w w/w instytucjach po przejściu procedury kwalifikacyjnej. Warto również przypomnieć, że rozporządzenie ministra Infrastruktury i Rozwoju z dn. 24.09.2014r w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie w specjalności architektura ustanawia tryb praktyk w celu otrzymania odnośnych uprawnień w tym zakresie. Po co zatem ustanawiać dodatkowe praktyki zawodowe? Mając na uwadze powyższe jedynym racjonalnym rozwiązaniem wydaje się być rezygnacja na kierunkach artystycznych i architektonicznych wymuszonego, sztucznego obowiązku praktyk w procesie studiów i uznawanie ich poprzez pracę w oparciu o własną działalność twórczą lub w uwolnionej od etatu współpracy z instytucjami państwowymi lub podmiotami gospodarczymi. Powyższe zwalniałoby uczelnie prowadzące kierunki artystyczne i architektoniczne z organizacji niemożliwych do osiągnięcia praktyk bezpłatnych oraz fikcyjnych działań na rzecz realizacji złych ustanowień.


Edukacja Architektoniczna do zmiany

Bez echa przeszły nasze publikacje o nauczaniu architektury *1 oraz koniecznych zmianach w zawodzie architekta. Teraz można przeczytać w piśmie Architektura-Murator Nr11/2015/254 podsumowanie cyklu dotyczącego debat o edukacji architektonicznej, debaty która ominęła Łódź. Autorzy podsumowania Tomasz Bojęc i Przemysław Chinczak opisali starania, których celem było podsumowanie całościowego obrazu nauczania architektury w Polsce. Studenci wybranych wydziałów architektury opisali swoje wydziały, a zaproszeni goście odnieśli się do tytułowego problemu. Summa summarum dostrzeżono podział na renomowane uczelnie z tradycją oraz uczelnie młodsze, które zostały ocenione wyżej w kontekście motywacji do zmian. Uczelnie renomowane akceptujące niezmienioną strukturę organizacyjną oraz od lat niezmienione programy edukacyjne bronią swojego status quo stanowiącego zagrożenie niedoceniania konieczności zmian. Polskie wydziały architektury mierzą się z rażącym stanem infrastruktury jak i merytoryczną wartością swoich programów. Widoczny brak spójnej wizji rozwoju, nieczytelny merytorycznie podział na studia inżynierskie i magisterskie oraz niedostrzeganie konieczności zmian w tradycyjnym nauczaniu architektury stawia część polskich wydziałów daleko w światowym rankingu ich wartości.

J.D.

*1 - http://www.designcentre.pl/edukacja


Wzornictwo przemysłowe – rzecz o projektowaniu

Piękno, będąc empirią, czyli odczuwaniem zmysłowym nie podlega procesom myślowym, jest więc nieprojektowalne. Czym zatem jest projektowanie oraz czym jest w ludzkiej działalności proces projektowania ?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, zacznę od przybliżenia procesów skierowanych w stronę tzw. myślenia celowego. Badania podjęte przez J. Deweya, O. Selza, R. Muelera-Freinfelsa doprowadziły do odrzucenia asocjacyjnego poglądu i zastąpienia go koncepcją funkcjonalnej teorii myślenia, jako procesu fazowego, rozwiniętego przez S.L.Rubinsteina i G.S. Altszulera. Teoria ta była próbą modelowego ujęcia procesu myślenia, skierowanego w stronę planowanego i celowego działania. Najważniejsze tezy tego działania można przedstawić jako:
1. Analiza potrzeby jako treści działania
2. Ukierunkowanie myślenia na cel
3. Wybór sposobu rozwiązania.
Dalsze prace nad rozwojem teorii skierowanej w kierunku rozwiązywania problemów poprzez operacje umysłowe podjęli przedstawiciele teorii postaci K. Duncer i M. Wertheimer, stwierdzając że:
1. Myślenie jest rozwiązywaniem zadań, w których nie ma gotowego sposobu rozwiązania.
2. Zadanie to strukturalna całość, w której istnieje luka wymagająca wypełnienia, a wypełnienie tej luki jest celem i determinację myślenia.
3. Przyjęcie założenia, że myślenie polega na przekształcaniu sytuacji zadaniowej.
A zatem projektowanie jest procesem myślowym nakierowanym na osiąganie celów praktycznych związanych z rzeczami, przedmiotami i ich otoczeniem. Projektowanie jest rozwiązywaniem problemów również w innych wytworach ludzkiej myśli, co wymaga dookreślenia kierującego je do klasy działań związanych z wyznaczonym obszarem aktywności. Dla wyraźniejszego wykazania różnic w pojmowaniu projektowania rzeczy, przedmiotów, ich otoczenia czy procesów przytoczę dwie definicje próbujące określić treści ich działania.
Definicja projektowania technicznego J. Dietrycha określa projektowanie techniczne jako „Projektowanie systemu technicznego, będącego logiczną podstawą działania środka technicznego lub megaukładu technicznego oraz wyznaczania postaci konstrukcyjnej układów materialnych, które mają być środkami technicznymi”. Definicja projektowania artystycznego A. Pawłowskiego określa to projektowanie jako „Obmyślanie i określanie cech utworów i wytworów, które odbierane są na drodze wrażeń zmysłowych i stanowią o ich wartościach estetycznych”. Problemem tej definicji jest nieprzystawalność terminu projektowania artystycznego, jako czynności kształtowania wyglądu w drodze eksperymentu empirycznego do pojęcia projektowania jako procesu myślowego. A zatem można wyraźnie dostrzec różnice pomiędzy cechami projektowania jako myślenia skierowanego na uzyskiwanie celów techniczno-eksploatacyjnych, a cechami projektowania wyglądu jako empirycznego kształtowania w kontekście uzyskiwania celu estetycznego. Watro w tym miejscu przytoczyć hybrydową koncepcję łączenia sztuki z techniką, jako tworu sprzecznego z logiką, ponieważ gdyby przyznając, że technika jest estetyczna, a sztuka jest praktyczna, to przestaje obowiązywać konstytucyjny zespół cech dla tych dziedzin ludzkiego działania, zdefiniowanego przez sztukę oraz technikę. Wśród wielu obszarów projektowania, obszar projektowania wyróżniającego go od innych obszarów tej działalności powinien nosić takie cechy, których nie posiadają pozostałe typy tej działalności.
Projektowanie przemysłowe w Polsce odróżnia się od innych typów projektowania procesem obmyślania „postaci” modeli (wzorów) przeznaczonych do produkcji przemysłowej. „Postać” to zorganizowana całość /struktura lub system/, w których ich właściwości nie mogą zostać wyprowadzone z elementów składowych, tylko z relacji pomiędzy tymi elementami. Pojęcie postaci daje możliwość określenia przemysłowego projektowania wzorniczego jako szczególnego procesu, tworzącego zdolną do użytkowania całość /postać/ w ujęciu podmiotowym i przedmiotowym. Ujęcie podmiotowe wiąże się z ujawnieniem potrzeby i nadaniu jej głównego celu użytkowego, określeniu jego preferencji społecznej i kontekstu kulturowego budującego postawy i zachowania wobec projektowanego podmiotu. Ujęcie przedmiotowe wiąże się z określeniem cech użytkowych jako najistotniejszych elementów struktury przedmiotowej, zawierającej użytkowe kryteria konstrukcyjne, ergonomiczne, technologiczne, ekonomiczne i semiotyczne jako komunikaty wizualne odnoszące się do produktu rynkowego. Można zatem opisać ten typ projektowania jako działalność twórczą charakteryzującą się postawą racjonalną i zachowaniem celowym, zmierzającym do uzyskiwania projektów, modeli (wzorów, prototypów) produktów rynkowych, przeznaczonych do produkcji przemysłowej, zawierających cechy podmiotowe i przedmiotowe jako spójnej całości. Ten typ projektowania stanowi o jego tożsamości zawartej w nazwie i wyrażany jest poprzez udokumentowanie wzornicze w postaci modeli, kolekcji przedprototypów i prototypów do produkcji przemysłowej.

Na podstawie książki „Design od mitu do rzeczywistości”
Jerzy Derkowski 2011. WSSiP – Łódź.


Rozmowa z prof. Jerzym Derkowskim Rektorem Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi

Jak zrodził się pomysł założenia uczelni?

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że w latach 1945 – 1990 ubiegłego wieku istniały w Polsce dwie Akademie Sztuk Pięknych: w Warszawie i Krakowie oraz cztery Państwowe Wyższe Szkoły Sztuk Plastycznych: w Gdańsku, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu. W roku 1996, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ww. Państwowe Wyższe Szkoły Sztuk Plastycznych stały się Akademiami Sztuk Pięknych. Nie było to najlepsze rozwiązanie, ponieważ powodowało ono pościg za tradycyjnymi akademiami, hamując na długi czas kierunki studiów projektowych. Przełom lat 90-tych wykazał, że zainteresowanie większości kandydatów na studia przesunęło się ze studiów stricte artystycznych na studia projektowe. Wynikające z powyższego przeświadczenie o konieczności dostosowania kształcenia do potrzeb rynku pracy, uruchomiło motywacje do stworzenia alternatywy dla obowiązujących na ten czas kryteriów organizacyjnych, zarządczych i dydaktycznych uczelni artystycznych.

Czyli powstanie WSSiP było odpowiedzią na potrzeby rynku?

Na przełomie lat 80 i 90-tych pojawiła się możliwość otwierania uczelni prywatnych. Nie była to jednak prosta sprawa. Trzeba było poszukać wzorców, czyli takich uczelni, które w swojej działalności osiągnęły sukces. W Polsce na ten czas nie było uczelni stricte projektowych, a istniejące struktury organizacyjne, były konglomeratem zbioru przypadków organizacyjnych. Za wzorzec posłużyła uczelnia powstała w Niemczech w latach 30-tych ubiegłego wieku, znana jako Bauhaus, która skupiała kierunki: architektury, sztuki użytkowej i fotografii. Mimo dziesiątków lat od jej zamknięcia w 1939r. , była ona i jest przywoływana jako wzorzec uczelni projektowej. Dzisiaj, w kontekście rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego można stwierdzić, że architektura, wzornictwo i film to ikony współczesnego świata, w które wpisała się nasza uczelnia przy jej organizacji i kontynuacji kształcenia związanego z ciągłym dostosowywaniem się do potrzeb społecznych.

Na czym Pana zdaniem polega różnica pomiędzy uczelniami prywatnymi a publicznymi?

W sensie organizacyjnym i merytorycznym różnice są niewielkie poza nielicznymi wyjątkami, do których należy nasza Wyższa Szkoła Sztuki i Projektowania. Hierarchiczna struktura organizacyjna większości uczelni powoduje między innymi, że studenci z wydziału X nie znają studentów z wydziału Y.
W naszej uczelni struktura organizacyjna ułatwia poziome relacje pomiędzy studentami różnych wydziałów, jak również powoduje wymianę wspólnych doświadczeń pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki i projektowania. Rozszerzeniem tego typu organizacji jest możliwość studiowania wybranych przedmiotów z innego wydziału czy studiowanie równolegle dwóch kierunków studiów. Do istotnych różnic, pomiędzy uczelniami publicznymi a prywatnymi, zaliczyć należy możliwość bezpłatnych studiów w uczelniach państwowych i płatnych studiów w uczelniach prywatnych. Sytuacja ta blokuje niezbędną konkurencję pomiędzy uczelniami jak również buduje krzywdzący podział młodzieży na młodzież uprzywilejowaną i pozbawioną tych przywilejów. Ujawniony niż demograficzny odsunął problemy edukacyjne na rzecz „ łapanki” kandydatów do wypełnienia „szklanych domów” świecących pustkami. Otwieranie kierunków studiów o nazwach, sensu których szukać trzeba w encyklopediach, potwierdza patologię systemu szkolnictwa wyższego, który centralnie sterowany, nie jest w stanie sprostać sytuacji. Spadek ilości studentów jest oczywisty, ale głównie dotyczy on molochów akademickich z tysiącami studentów oraz uczelni jednokierunkowych, których kierunki powielają się w wielu uczelniach.
Czas pokaże czy „małe jest piękne” i czy przetrzyma burzę niekompetencji, powodującej masowe upadłości. Póki co, naszej uczelni pozostała walka konkurencyjna w postaci jakości kształcenia, którą kontynuujemy rzetelnie, poświadczając to ilością nagród i wyróżnień w konkursach ogólnopolskich i zagranicznych.

Jakie znaczenie ma samorządność w odniesieniu do studentów Pańskiej Szkoły?

Należy zwrócić uwagę na fakt, że obecni studenci są pokoleniem różniącym się od pokoleń poprzednich. Otwarcie granic świata, rozwój na niebywałą skalę technologii cyfrowej i poszukiwanie swojego miejsca na ziemi, zmieniły mentalność i zachowania młodego pokolenia. Ich priorytety nie pokrywają się z działaniami samorządowymi, które na dzisiaj niewiele mogą im zaproponować. Kamień węgielny uczelni autonomicznej został odsunięty i zastąpiony centralnym sterowaniem, w którym samorządność jest zaprzeczeniem jej istoty, utwierdzając większość studentów w przekonaniu, że samorządność to emigracja.

Nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy również studiują w Pańskiej uczelni?

Studiuje u nas 30 studentów z Ukrainy. Ta młodzież jest zupełnie inna od naszej. Oni są wyciszeni, żądni wiedzy, pilni i sumienni, chociaż ich wiedza ogólna czy zawodowa (licencjacka) jest zróżnicowana. Jesteśmy dla nich jedyną możliwością zmiany i rozwoju, staramy się zatem sprostać ich intencjom. Niemałe trudności językowe, a szczególnie języka zawodowego, spowodowały konieczność uruchomienia dodatkowego lektoratu języka polskiego. Skierowaliśmy się z prośbą do prezydenta miasta o udzielenie pomocy w sfinansowaniu zamierzenia, lecz nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia. Pozostawieni bez pomocy musieliśmy we własnym zakresie rozwiązać problem.

Czy rzeczywiście oferta uczelni jest dostosowana do rynku pracy?

Dostosowanie to wynika z idei organizacyjnej uczelni i kierunków studiów przez nią prowadzonych. Architektura i urbanistyka, architektura wnętrz, meblarstwo, wystawiennictwo, scenografia, ubiór sceniczny z kostiumologią, ubiór konfekcjonowany czy specjalnego przeznaczenia, tkanina obuwie, projektowanie sprzętu powszechnego użytku i sprzętu specjalistycznego, środków transportu, komunikacji wizualnej, opakowań, reklamy, projektowania wydawnictw i czasopism, stron internetowych i grafiki dla multimediów, fotografii reklamowej, reportażowej, filmu i montażu potwierdzają wachlarz potrzeb rynkowych i miejsce w nich dobrze przygotowanych absolwentów.

Uważa Pan, że zawód architekta został instytucjonalnie nieprecyzyjnie zdefiniowany?

Oczywiście. Faktem jest, że niemożliwym jest zaprojektowanie budynku, który nie posiadałby wnętrz. Byłaby to pusta kubatura. Niemożliwym również jest zaprojektowanie wnętrza jeżeli nie ma budynku. Powyższe poświadcza istotę architektury jako spójnej całości. Rozbita na dzisiaj spójność architektury na architekturę obiektów, architekturę wnętrz, architekturę zieleni czy ostatnio odkrytą architekturę tekstyliów na Politechnice Łódzkiej oraz inżynierię architektoniczną, potwierdzają głęboką rysę na fenomenie architektury jako całości. Mając to na uwadze, studenci naszej uczelni mogą studiować równolegle dwa kierunki studiów przez nas prowadzonych, np.: architekturę i urbanistykę oraz architekturę wnętrz, rozszerzając pole możliwości w zawodzie architekta. Podobne możliwości dotyczą pozostałych kierunków studiów.

Przy WSSiP powstało również Centrum Architektury i Wzornictwa …

Centrum Architektury i Wzornictwa działa od 2011 roku. Pełni przede wszystkim funkcję zaplecza naukowego i promocyjnego architektury i wzornictwa. Jego działalność związana jest również z integracją środowisk zawodowych projektantów i młodych absolwentów z biznesem i przemysłem. Kiedy pojawił się pomysł organizacji wystaw, seminariów i spotkań autorskich w przestrzeni miasta, uczelnia zgłosiła się do władz miasta z prośbą o przyznanie powierzchni w zwolnionych lokalach przy ul. Piotrkowskiej. Nasza inicjatywa została oddalona decyzją Pani V-ce Prezydent. Brak dobrej woli dla uczelni prywatnych w mieście Łodzi, powoduje blokadę współpracy na rzecz obywateli miasta. To niewątpliwa strata na rzecz promocji Łodzi akademickiej oraz łódzkiej kultury.


„opakowania krzyczą byśmy kupili dany produkt…” / Jakub Zając

Na temat realizacji prototypu opakowania na części rowerowe z Panem Jakubem Zającem, studentem II roku, kierunku Komunikacja Wizualna w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi, rozmawiała Agnieszka Andruszkiewicz.

Prototyp opakowania na pedały rowerowe, fot. Jakub ZającAA:Przygotowywał Pan prototyp opakowania na pedały rowerowe, po co pakować ten produkt?

Jakub Zając: W tym momencie można by zadać pytanie po co pakować jakikolwiek produkt. Pakujemy, by go sprzedać, by zwrócił uwagę klienta oraz by klient kupił nasz produkt a nie produkt konkurencji. No i oczywiście po to, by cieszyć oko takich ludzi jak ja (śmiech). Pozostaje jeszcze kwestia ochronna, która w przypadku pedałów nie jest tak ważna, ponieważ jest to produkt który i tak będzie wiele znosił.

AA: Jakie były założenia i cele do zrealizowania w przypadku tego opakowania?

JZ: Stworzyć coś banalnego, minimalistycznego ale funkcjonalnego. Początkowo bardzo kombinowałem, ale im dalej zagłębiałem się w projektowanie tym, chciałem wszystko upraszczać. No i udało się. Na zdjęciu obok mojego opakowania widać na pierwszy rzut oka coś podobnego. Z jednej strony ta sama forma, a z drugiej element przypinający pedały do kartonika, to popularne teretitki (plastikowe paseczki zaciskające). Wielokrotnie odpakowując ten produkt denerwowałem się, że nie ma jak wcisnąć obcęgów by je odciąć i to pewnie ilość niecenzuralnych słów wypowiedziana w kierunku tamtego opakowania spowodowała, że sam się zmierzyłem z zapakowaniem pedałów. Ale po ludzku.

AA: Co sprawiło Panu największą frajdę w całym procesie projektowania konstrukcji tego opakowania?

JZ: Myślę, że moment w którym chciałem je wyrzucić przez okno ale zacząłem błądzić i upraszczać i nagle zaczęło działać.

AA: Jaki element konstrukcyjny w Pana realizacji, uważa Pan za najciekawszy i dlaczego?

JZ: Zdecydowanie pasek w kształcie litery T, który utrzymuje pedały. Wystarczy go wcisnąć i pedały się trzymają. Na początku zastanawiając się nad jego wytrzymałością, zależało mi by wytrzymał zrobienie mu zdjęcia. Wytrzymał serię wymachów, podróż do Łodzi, z Łodzi do Warszawy, później w plecaku kilka dni opakowanie jeździło i działa. Niestety największym minusem tego paska jak i całego opakowania jest to, że jest ono jednorazowe. Pasek wciskamy a później albo rozrywamy, albo wyjmujemy i nie nadaje się do ponownego użycia. Z drugiej strony, gdy ktoś już przykręci pedały do roweru, po co mu sprawne opakowanie?

AA: Współczesne opakowanie ma coraz więcej celi do realizacji, jak Pan uważa, czy jest skutecznym narzędziem marketingowym i dlaczego?

JZ: Pewnie, że jest. Już w pierwszym pytaniu napisałem jaki jest cel opakowania. W domu produkty krzyczą do nas z telewizora, z prasy, z radia, ale gdy jesteśmy na zakupach często to opakowania krzyczą byśmy kupili dany produkt. I często opakowaniem się kierujemy. Oczywiście nie ma reguły, ponieważ wybieramy produkty znane, sugerujemy się składem, marką itd. Nie chcę tu wypowiadać się za innych konsumentów, ponieważ ja raczej nie jestem „przeciętnym zjadaczem chleba”. W wielu produktach kieruje się właśnie opakowaniem, np. napoje energetyczne kupuję tylko dwóch marek – Red Bulla i Monster Energy, ponieważ podoba mi się ich identyfikacja wizualna i puszka cieszy oko długo po wypiciu. Niegdyś puszki po Red Bullu stawiałem sobie na regale, jednak pewnej nocy wszystkie spadły i narobiły nieco hałasu… a było ich około 20 i darowałem sobie to hobby (śmiech). Troszkę odbiegłem od tematu, ale produkt dobrze zapakowany, elegancki przykuwający wzrok łatwiej się sprzeda niż coś zawinięte w „szary papier”.

AA: Obserwując współczesną rzeczywistość rynkową, jaką przyszłość ma branża opakowaniowa?

JZ: Pracowitą. Przy obecnym natłoku produktów opakowania muszą komunikować się z potencjalnym nabywcą produktu i przekonywać go do siebie. Coraz częściej chwytliwa grafika to za mało, a opakowaniom stara się nadać drugie życie, by nie tylko stały się funkcjonalne bez sprzedawanego produktu, ale gdy już opakowanie nie wyląduje w śmiechach, co jakiś czas przypominało nam o produkcie lub marce.

AA: Dziękuję za rozmowę.


Ile ważą worki z piaskiem na tej konstrukcji ?...

Ile ważą worki z piaskiem na tej konstrukcji ?


Enver Edward Erol
WYSTAWIENNICTWO, miejsce projektowania wystawienniczego wśród innych obszarów przekształceń projektowych.

Enver Edward Erol ukończył Akademie Sztuk Pięknych w Warszawie na wydziale Architektury wnętrz w specjalizacji projektowanie wystaw targowych, muzealnych i okolicznościowych jak również wnętrz mieszkalnych i publicznych

Zapraszamy do zapoznania się z pracą - Próba definicji „wystawiennictwa”

Architektura, Dekoracja, Aranżacja, Architektura wnętrz, Wzornictwo, Wystawiennictwo, Design...?
Zapraszamy do lektury całego wykładu...

WYSTAWIENNICTWO
WYSTAWIENNICTWO
WYSTAWIENNICTWO
WYSTAWIENNICTWO
WYSTAWIENNICTWO
WYSTAWIENNICTWO


OPAKOWANIA MOGĄ MÓWIĆ PRAWDĘ LUB KŁAMAĆ

Maciej KonopkaNa temat projektowania graficznego opakowań, z Panem dr Maciejem Konopką - prowadzący Pracownię Projektowania Opakowań i Marek na Wydziale Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a także dyrektorem kreatywnym i współwłaścicielem Brandy Design, rozmawiała Agnieszka Andruszkiewicz.

AA: Jak Pan uważa, co jest najtrudniejsze dla studentów, podczas projektowania grafiki na opakowaniu?

Maciej Konopka: W ciągu jednego semestru, a więc stosunkowo krótkim czasie – muszą zrozumieć na czym polega branding w opakowaniach i spróbować zrobić coś własnego. Na naszym Wydziale uczeni są, i chyba słusznie, myślenia analitycznego, konstrukcyjnego a tu potrzebne jest też zrozumienie, że opakowania są narzędziem perswazji i właśnie przestawienie się na wyrażanie treści stanowi chyba dla wielu studentów największą trudność.

AA: Jak powinno się rozwijać wrażliwość graficzną młodego człowieka, który projektuje grafikę właśnie na opakowanie?

MK: No właśnie. Opakowania to „cisi sprzedawcy” – cichy tylko w tym sensie, że nie wydają dźwięków a tylko napisanymi słowami, kolorami, znakami, obrazami, dowcipami, opowieściami itp. coś sugerują i obiecują, odwołując się nierzadko do stereotypów masowych wyobrażeń i potrzeb a zatem tu potrzebne jest uczenie myślenia bardziej plakatowego i propagandowego ale w połączeniu z umiejętnością operowania materiałem w celu podkreślenia istoty przekazu.

AA: Czy obecnie zauważalne są jakieś tendencję w projektowaniu grafiki opakowań?

MK: Tak, oczywiście. Zawsze są jakieś dominujące tendencje, przecież opakowania są częścią kultury masowej i są uwikłane w szerszy kontekst kulturowy. Jak patrzymy na opakowania sprzed lat analizując ich stylistykę, użyte liternictwo, sposób obrazowania, możemy bardzo łatwo określić czasy, w których powstały. Teraz takimi ważnymi tendencjami są w sensie ideowym ekologiczność i „zrównoważony rozwój” z jednej, a w sensie stylistycznym – vintage, minimalizm i storytelling z drugiej strony. Plus rozliczne wariacje i mutacje wszystkich tych sposobów myślenia.

AA: Czy można kreować markę produktu poprzez opakowanie?

MK: Oczywiście. Głównie tym się zajmuję. Nasza firma Brandy Design istnieje od 14 lat. Tego też uczę studentów. Branding by packaging czyli, o ile się przyjmie takie słowo :), markowanie przez opakowanie. Jednakże bez wsparcia strategii, marketingu, PR i reklamy, jest to bardzo trudne, prawie niemożliwe. We współczesnym świecie budowanie marki jest złożonym procesem dobrze skoordynowanych działań, z których jednym, niewątpliwie bardzo ważnym, jest nadanie formy opakowaniu. Mamy w portfolio wiele przykładów marek, które odniosły sukces, głównie dzięki opakowaniu ale mamy też marki i świetne, zdałoby się opakowania, które na skutek braku wsparcia i nieudanych działań marketingu nie rozwinęły skrzydeł.

AA: Czy bryła opakowania zwłaszcza ta niestandardowa ma wpływ na sposób i realizację procesu projektowania graficznego na opakowanie?

MK: Moim zdaniem zarówno bryła opakowania jak i jego forma graficzna, są i powinny być podporządkowane funkcji. W przypadku opakowań konsumenckich poza funkcją transportową i ochronną najważniejsza jest funkcja komunikacyjna i ona nadaje kształt i obraz opakowaniu. W przypadku opakowań masowych, nie stykających się bezpośrednio z odbiorcą końcowym, są one wypadkową ekonomii, ergonomii i coraz ważniejszej ekologii.

AA: Dziękuję za rozmowę.

Polecamy stronę Pana Macieja www.brandy.pl i stronę na FB Pracowni Projektowania Opakowań I Marek na WW ASP https://www.facebook.com/KONOPAK?fref=ts

Realizacje studenckie z Pracowni Projektowania Opakowań I Marek na WW ASP:

Opakowania na jaja zrównoważonego rozwoju. Projekt opakowań i marki "Zdrowa Kurka" Barbara Michalska

Zdrowa Kurka
Zdrowa Kurka

Opakowania z biotremu (czyli masy otrębowej- polski patent) – propozycja dla McDonalda. Projekt. Angelika Kuzin

Opakowania z biotremu

Upcyckling . Opakowanie na ręcznie wykonane zabawki własnej marki ze zużytych pudełek po butach. Projekt Ewa Trojanowska

Opakowania z biotremu

źródło : https://czarujemyopakowaniami.wordpress.com/2014/11/14/dr-maciej-konopka-opakowania-moga-mowic-prawde-lub-klamac/#more-2593


MYŚLI O PODSTAWACH PROJEKTOWANIA

Formułując dydaktyczne problemy procesu projektowania w obszarze architektury i wzornictwa przemysłowego spotykamy się z mało precyzyjnym opisem pojęcia , podstawy projektowania” jako przedmiotu mającego przygotować adeptów tych dyscyplin do projektowania profesjonalnego. Warto więc przytoczyć pojęcie „podstawa” jako określenie podparcia, fundamentu czy części niosącej, na której wspiera się dzieło pracy ludzkiej. A zatem podstawa czy fundament nie jest całością dzieła, a tylko częścią większej całości bez, której to części trudno mówić o powstaniu dzieła. Przytoczone pojęcie podstawy różnie opisywano w poszczególnych dyscyplinach sztuki, do których zaliczano malarstwo, rzeźbę, architekturę oraz tzw. Sztukę przedmiotu. Dyscypliny te mozolnie budowały swoje podstawy pod nazwami kompozycji dzieła, kompozycji brył i płaszczyzn w oparciu o pojęcia zapożyczone z muzyki jak harmonia, barwa, kontrast, faktura, rytm czy kontrapunkt tworząc specyficzną podstawę pozwalającą na zrozumieniu powstawania dzieł sztuki w warunkach doświadczenia empirycznego. Architektura i sztuka przedmiotu przyjęły wyżej wymienione kryteria kompozycyjne uzupełniając je kryteriami technicznymi tworząc hybrydowy układ pojęć powodujący zakłócenia w odbiorze i ocenie dzieła opisanego pomiędzy sztuką, a techniką. Architektura i sztuka przedmiotu (zastąpiona później wzornictwem przemysłowym) zmniejszały relacje pomiędzy sztuką określając się jako odrębne dziedziny twórczości stawiając tym samym pytanie czym różnią się od empirycznego kształtowania formy w sztuce? Adolf Loos stwierdzając, że architekturę od sztuki odróżnia celowość, przekazał celne stwierdzenie chociaż niewystarczające do zupełnego oddzielenia od siebie tych dwóch obszarów. Rozumienie architektury i wzornictwa przemysłowego oparte na witruwiuszowskiej triadzie Firmitas, Utilitas, Venustas czy stwierdzenie, Louisa Sullivana, że forma wynika z funkcji i konstrukcji zastąpiły nowe pojęcia, wśród których znalazło się między innymi pojęcie kontekstualności.*1 Owa kontekstualność jest warunkiem umożliwiającym korzystanie z wiedzy w celu nabywania umiejętności analizy *2 i syntezy *3 jako elementów niezbędnych w procesie projektowania w obszarach architektury i wzornictwa. A zatem używane jeszcze pojęcia, kompozycja, kompozycja brył i płaszczyzn czy witruwiańska triada jako podstawa projektowania utraciły swoją siłę dydaktyczną na rzecz kontekstów z wielu dziedzin wiedzy. Zmniejszające się relacje pomiędzy sztuką, a architekturą i wzornictwem przemysłowym na rzecz np. teorii potrzeb, organizacji zarządzania przestrzenią użytkową, technologią, konstrukcją, innowacyjnością czy teorią analizy i budowy formy użytkowej wyznaczają nowe rozumienie pojęcia podstaw projektowania. Działania te oparte o kontekstualność opisaną w powyższym tekście zmierzająca do umiejętności analizy i syntezy ujawnionych problemów opartą o nabytą wiedzę i twórcze rozwiązania poprzedzające projektowanie specjalistyczne. Nawiązując do powyższego można określić podstawy projektowania jako zestaw przedmiotów zmierzających do przygotowania adeptów architektów i wzornictwa przemysłowego do profesjonalnego projektowania produktów rynkowych. Działania te rozłożone w czasie zależnym od zawartości niezbędnej wiedzy i ćwiczeń poprzedzają projektowanie specjalistyczne w obszarach architektury i wzornictwa przemysłowego.

J.D.

*1 Kontekst – z greckiego – budować, tkać, z łacińskiego (contexus) – łączność, związek ( contexere) – tkać , spajać, budować
*2 Synteza – rozbiór „rozłożenie całości na składniki, elementy, badanie poszczególnych cech właściwości zjawiska, przedmiotu
*3 Synteza – łączenie różnych elementów w całość, ujmowanie zjawiska jako całości po zbadaniu jego składników.
- na podstawie słownika Władysława Kopalińskiego, wiedza powszechna Warszawa 1994.


PROJEKTANCI – ARTYŚCI BEZ ZAWODU

Wolność sztuki umożliwia każdej osobie na twórczość w przestrzeni jej oddziaływania, a osoba która nadaje jej wysoką wartość określana jest mianem artysty. W uzupełnieniu tego szlachetnego miana należy dodać, że w historii dziejów, artystę traktowano najpierw jako bezimiennego rzemieślnika, potem wyniesiono go do rangi mistrza, by w końcu uczynić go demiurgiem wirtualnej rzeczywistości. A zatem artysta nie jest zawodem, jest aktem społecznego uznania. Tak więc, społeczeństwo nadając miano artysty najlepszym z najlepszych nie wymaga od nich referencji zawodowych. W tak zarysowanym tle pojawiają się refleksje: Co oznaczają treści pojęć „licencjat sztuki”, i „magister sztuki” wpisywane do dyplomów ukończenia studiów wyższych w uczelniach artystycznych ? Czy to wyuczony zawód, czy może stopień lub tytuł akademicki ? Wpisane w dyplom ukończenia studiów wyższych nazwy niestety są na tyle iluzoryczne na ile pojęcie iluzjonista określa sztukmistrza. Być może dla przedstawicieli twórczości określanej jako obszar „sztuki dla sztuki” powyższe rozważania nie mają większego sensu ponieważ słowo artysta określa osobowość wolną w ekspresji swojego przekazu. W odmiennej sytuacji znajduje się środowisko projektantów, których działalność w wyuczonym zawodzie poprzez zapętlenie ich w sztuce i nadawany im iluzoryczny tytuł „licencjata sztuki” i „magistra sztuki” utrudnia z jednej strony społeczną identyfikację zawodu, z drugiej strony stoi w sprzeczności z prawem do jego wykonywania.

Zacznijmy więc od rozszyfrowania enigmatycznego ujęcia zawodu pt. „licencjat sztuki”. Definicyjny sens tego pojęcia oznacza zezwolenie na wykonywanie czynności, korzystanie z uprawnień *1. Do jakich zatem czynności upoważnia zawód „licencjata sztuki” ?. Do wszystkich czynności w sztuce ? Jakie uprawnienia przysługują temu „zawodowi” skoro działania w sztuce są wolne od uprawnień. „Magister” to stopień nadawany absolwentom po ukończeniu studiów wyższych, złożeniu egzaminów i napisaniu pracy naukowej (magisterskiej) *2. Jak wynika z powyższej definicji, „magister sztuki” obligowany napisaniem pracy naukowej mija się z sensem chociażby z racji odrębności poznania podmiotu swoich poszukiwań poprzez sztukę od podmiotu poszukiwań przez naukę uwarunkowanej warsztatem i metodologią naukową odróżniającą się od warsztatu sztuki. Pojawienie się niezidentyfikowanego legislacyjnie zawodu projektanta wzornictwa przemysłowego spowodowało, że wyuczony zawód stał się nazwą umowną bez określonych uprawnień i ochrony wpisując jego wykonawców w grupę społeczną artystów. Wpisy w dyplomach ukończenia studiów odnoszące się do nazw wydziałów czy treści zawartych w krajowych ramach kwalifikacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w żadnej mierze nie są aktami legislacyjnymi poszczególnych zawodów. Powyższe uruchomiło lawinę niedorzeczności by w Komitecie Badań Naukowych „architektura wnętrz” zapisana została jako dziedzina nauk humanistycznych pod nazwą „wiedza o sztuce”, a „wzornictwo” zaliczone zostało do kategorii „architektura i budownictwo”. W ustawie skarbowej nie zidentyfikowano tych zawodów, eliminując je również z klasyfikacji Urzędu Statystycznego oraz Komitetu Wyrobów i Usług, a pojawiający się gdzie niegdzie zapis z minionego okresu „plastyk i pozostali plastycy” zagubił się w zmianach ustrojowych pełniąc jeszcze formę szyldu „Związku Polskich Artystów Plastyków” i w niektórych miejscowościach jako „Klub Plastyka”.

Nadawanie absolwentom kierunków projektowych w/w tytułów jako „licencjata sztuki” czy „magistra sztuki” ma daleko idące skutki prawne. Faktyczny brak uprawnień do projektowania np. w zakresie architektury wnętrz czy wzornictwa przemysłowego jako że uprawnienia te otrzymywać jedynie absolwenci studiów inżynierskich, czy brak w indeksie zawodów z rozporządzenia Ministra Gospodarki i Pracy z dn. 08.12.2004r Dz.U. 265 zawodu projektanta wzornictwa powoduje również nieprawne zatrudnianie tych projektantów w instytucjach projektowych, gospodarczych czy administracyjnych czyniąc z nich pracowników zatrudnionych na stanowiskach niezgodnych z kwalifikacjami , bez uprawnień zawodowych. Również Ustawa o Prawie Autorskim z późniejszymi zmianami , nie ujmuje uprawnień do wykonywania zawodu odnosząc się jedynie do własności dzieła. Trudne studia w obszarze wzornictwa przemysłowego czy architektury wnętrz wplecione w dziedzinę sztuki zaprzeczają doświadczeniu co dzieje się z nimi gdy stają one tylko sztuką. Część środowiska akademickiego oraz projektantów zauroczona tradycją przyjęcia bez refleksji, że sztuka, której miarą jest niemierzalne piękno próbuje przenieść ją bez reszty na produkty przemysłowe nie chcąc przyjąć, że produkty te tracą przypisywaną im wartość piękna w posezonowym bycie, by w konsekwencji zniknąć z pola społecznego pożądania. To już nie miara sztuki, to miara rynku i marketingu przekładana na popyt, podaż i zysk. Tylko niektóre z tych produktów pozostaną w zbiorach muzealnych jako ikony czasu, nie za sprawą ich piękna lecz za sprawą ich innowacyjności i społecznego uznania na danym etapie rozwoju. Może warto się zastanowić dlaczego tytuł „licencjata sztuki” czy „ magistra sztuki” miałby zastępować przyjęty społecznie i uznawany zawód architekta wnętrz czy projektanta wzornictwa przemysłowego, oznaczającego wiedzę i umiejętności daleko szersze niż ukształtowanie postaci estetycznej. Zajmując stanowisko w przytoczonych problemach mam świadomość trudności w podjęciu zmian, ale wola tych zmian w większej części środowiska akademickiego i zawodowego we własnej sprawie może przynieść pożądany skutek w tożsamości zawodów, ich rozwoju i pracy zanim kolejna reforma systemu nauki i szkolnictwa wyższego poruszane problemy utopi w tyglu unifikacyjnego zamysłu.

Jerzy Derkowski

* 1, 2 - Słownik Wyrazów Obcych W. Kopaliński WP-1994

Autor jest profesorem Wydziału Architektury oraz Wydziału Wzornictwa Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi.


Studia kulinarne FOOD DESIGN

Obecnie, w dzisiejszym życiu społecznym uczty biesiadne skierowały myśl akademicką w stronę elity gastronomicznej fety, by w edukacyjnej misji uruchomić studia gustu i smaku kulinarnego. To prawda, że sztuka kulinarna od najdawniejszych czasów prezentowała swój kunszt w ucztach i degustacjach potraw i napojów w myśl zasady „ in vino veritas”, lecz przez wiele wieków swoich doświadczeń nie udało się jej dostąpić akademickich wyżyn. Rzeka przepisów kulinarnych zawartych w babcinych recepturach, książkach kucharskich, czasopismach ilustrowanych, płynąca z ekranów telewizyjnych, a nawet festiwali jak np. „Festiwal rosołu” w małopolskim Łapanowie wypromowały w społeczeństwie głód smaku kulinarnego pod hasłem „Food Design” wpisując ten typ działalności w formułę studiów akademickich. Prowadzone studia przez Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi i Uniwersytet Warszawski oferują teorię z obszaru „socjologii głodu” i praktykę w postaci „projektowania innowacyjnego jako elementu dekoracyjnego stołu”. To nie szkoła gastronomiczna, czy kierunek studiów o źle kojarzonej nazwie p.t. Chemia spożywcza, to wykwinty gust, smak i artystyczna forma produktu kulinarnego i jego otoczenia, to Food Design ! na miarę „Wielkiego żarcia” w Europie i Fast Food w Ameryce w osłonie sztuki. Można przypuszczać, że absolwenci tego kierunku studiów inspirując się malarstwem np. Giuseppe Arcimboldo, holenderskich martwych natur, Salvadorem Dali czy Van Goghiem potrafią ukształtować pieczeń a la Płonąca żyrafa, sałatkę Arcimboldo, czy zupę Van Gogh’a w odpowiednim otoczeniu stołu.

Smacznego J.D.


Refleksje o rysunku w projektowaniu
Prof. Jerzy Derkowski
Wydział Architektury oraz Wzornictwa WSSiP w Łodzi

Fenomen rysunku bogaty dzięki swym ubogim środkom przetrwał przez około dwadzieścia tysięcy lat. Jego postać oscylująca pomiędzy przekazem treści emocjonalnych, a zapisem użytkowym próbowała łączyć obydwie konwencje w celach kreacji osoby ludzkiej, przedmiotów, rzeczy i ich otoczenia. Związany z manualnym wykonawstwem i unikatową formą kierował się w stronę obrazowania życia i jego alegorii aż do czasu przełomu XX XXI wieku by odesłać do lamusa historii siermiężną pracę mistrza rzemiosła rysunkowego w procesie projektowania rzeczy, przedmiotów i ich otoczenia.Odległa w czasie opowieść o rysunku wykonywanym przez człowieka za pomocą węgla, naturalnych barwników czy kamiennym narzędziem na skalnym podłożu zaczęła się około 20-tysięcy lat temu i trwa do dzisiaj powodując refleksję o jego silnym związku z człowiekiem poszukującym formy przekazu wizualnego. Ta fascynująca historia ukazująca rozwój środków zapisu od linearnych i sylwetowych przedstawień do wyobrażeń w wielkich cywilizacjach Egiptu, Grecji. Rzymu i Wschodu pozostaje aktualna ciągle rozwijając swój warsztat w poszukiwaniu adekwatnego przekazu treści w zmieniającej się rzeczywistości.
Fenomen rysunku dzięki swoim uniwersalnym właściwościom obrazował codzienność czynności życiowych, zajmowanych przez osoby funkcji społecznych, alegorii religijnych, wojen, zabaw i odkryć geograficznych. Opisywał również swoistym językiem dokonania badawcze, realizacje techniczne jak również obrazy ubioru, przedmiotów codziennego użytku i ich otoczenia w kolejnych etapach rozwoju społecznego. Umiejętność postrzegania, odczuwania i obrazowania zapisana w postaci rysunku wiąże go z prostymi środkami i wyćwiczonymi zdolnościami manualnymi mistrzowskiego rzemieślniczego wykonawstwa. Rozwój jego wartości informacyjnych i konwencji stylistycznych przedstawiał studia rysunkowe od lapidarnej, szkicowej formy realistycznego ujęcia podmiotu z właściwym dla wyuczonej zręczności zapisem niczym grafologicznej identyfikacji autora wykonywanego dzieła.


Rysunki Michała Anioła

W następstwie rozwoju wiedzy matematycznej pojawiają się studia nad miarą człowieka oraz nad problemami określenia porządku architektonicznego poprzez matematyczna wartość pomiędzy elementami projektowanego obiektu zapisanego techniką rysunku.


Rysunki Michała Anioła

Długa droga od kształtowania się początków matematyki, geometrii do perspektywy cały czas obrazowana była rozwijającym się zapisem rysunkowym jako specyficznym językiem wypowiedzi. Od okresu renesansu w zakresie rysunku perspektywicznego niewiele się zmieniło poza rozwojem jego matematyzacji.


Perspektywa do dwóch punktów zbiegu - rysunek poglądowy

Nagromadzona wiedza i umiejętności od starożytności poprzez średniowiecze, renesans, wiek XVII i oświecenie legły u podstaw nauczania rysunku, który stanowi do dzisiejszego dnia kanon nauczania w wielu szkołach i akademiach sztuk pięknych. Jego postać kształtowana zręcznością manualną od pierwszego spostrzeżenia jako szkicu, poprzez studium ludzkiego ciała, przedmiotów codziennego użytku czy ich otoczenia stanowi o warsztacie studentów malarstwa, grafiki, rzeźby i sztuk użytkowych.


Rysunki studenckie

W istocie rysunek od szkicu prezentującego ideę wyglądu rzeczy do jej realnej wizualizacji może stać się wartością sztuki, która symulując wyobrażenia, niosące odbiór emocjonalny stanowi o przesłaniu płynącym z obrazu.


Rysunki studenckie

Trudno dziś odpowiedzieć na pytanie co jest siłą trwania rysunku w szkolnictwie architektonicznym i wzorniczym. Czyżby presja wieków i tradycji kształcenia, czy konformizm akademicki wywołany tzw. szokiem przyszłości zapowiadającym zmianę stanu umysłu na przełomie XX i XXI wieku. Mimo, że mentalny proces projektowania uległ zmianie to rysunek nadal jest normą kształcenia w uczelniach i wydziałach projektowych. W projekcji problemów rysunku projektowego i jego zanikających relacji z przedstawieniami w sztuce, można dostrzec, że techniki prezentacyjne trwały w przekonaniu, że oko i ręka mistrza są niezastąpione w procesie prezentacji myśli projektowej. Dopiero przełom XX i XXI wieku odsłonił dynamiczną zmianę w postaci technologii cyfrowej, która wyparła siermiężną pracę mistrza rysunku.


Komputerowy rysunek fazowego budowania wizualizacji produktu - rysunek studencki


Ewa Graniec WSSiP w Łodzi - Komputerowa wizualicja produktu


Wizualizacja komputerowa
Karolina Mabiki-Odeleye - inż. arch. mgr arch. wnętrz
Absolwentka WSSiP w Łodzi

Wizualizacja komputerowa
Tomasz Wnuk - mgr projektant przemysłowy
Absolwent WSSiP w Łodzi

Rozwój technologii cyfrowej w problemach prezentacji myśli architektonicznej i wzorniczej zakończył po 20-tu tysiącach lat mitręgę rzemieślnika i mistrza rysunku odręcznego zarówno w nauczaniu jak i profesjonalnej pracy zawodowej. Fakt ten tworzy nową sytuację rysunku, który w swym cyfrowym przekazie od zapisu idei aż do realizacji w której jest głównym dysponentem obrazowania twórczych decyzji. Dzisiejszy obraz pracy biur projektowych potwierdza zmianę narzędziową w procesie projektowania, która w swojej cyfrowej metodzie obejmuje coraz szerszą przestrzeń obrazowania wizualnego.

Jerzy Derkowski


Jak w Polsce uczyć architektury?
(ARCHITEKTURA – ZAWÓD – KSZTAŁCENIE)

Zauroczenie awangardy artystycznej pierwszych lat XX wieku produkcją przemysłową zapoczątkowało przerwanie ciągłości w sztuce „autonomicznej”, rozumianej jako „sztuka dla sztuki”. Marcel Duchamp wystawia „muszlę klozetową” oraz „suszarkę do butelek” jako manifestację przeciwko wyniesieniu sztuki ponad praktykę życiową. Odrzucenie poheglowskiej estetyki przez modernistów przy akceptacji awangardy architektonicznej tego okresu, skierowało architekturę w stronę konstrukcyjnego kreowania jej kształtu oraz utylitarnego sensu. Tendencja ta nazwana „funkcjonalizmem” utrzymując się do późnych lat XX w. potwierdza fakt wartościowania architektury w oparciu o historyczny rozwój systemów konstrukcyjnych przy równoczesnym rozwoju technologii wznoszenia obiektów budowlanych. Takie pojmowanie architektury nie dostrzegło jej autotelicznego charakteru, w którym funkcjonalno-konstrukcyjne przekształcenia stały się celem samym w sobie, wyznaczając jej inżynieryjną postać. Zależność ta utrzymała co prawda strukturalną spójność architektury lecz jej miraż ze sztuką tracił na sile tego związku. Tak więc zaszczytna nazwa „sztuki budowania”, którą nadał jej Alberti czy zaklęcie architektury w funkcji i konstrukcji, zakończyły etap architektury inżynieryjnej. Holistyczne wyzwania w stronę XXI wieku, formułujące próby ocen zjawisk społecznych, w tym również architektury, wyznaczyło rozpatrywania jej jako całości nie dającej się ująć poprzez sumę części składowych. To wystarczający powód by architektura skierowała się w stronę systemowego ujęcia przestrzeni, jako pojęcia bardziej reprezentatywnego dla jej faktycznych celów i zadań.

Poszukiwanie przez architekturę tożsamości, na dzień dzisiejszy wyznacza jej: cel badawczy określający opis i interpretację fenomenu architektury w kontekście kulturowym i cywilizacyjnym, oraz cel projektowo-realizacyjny, określający obmyślenia przestrzeni społeczne użytecznej, w systemowym ujęciu. Przesłanki te wskazują na architekturę jako wiedzę daleko szerszą od obecnego jej ujęcia pomiędzy sztuką a techniką.

Uśpieni latami PRL-u i odgrodzeni „żelazną kurtyną” od reszty Europy, nie zauważyliśmy, że narzucony ideologiczny model kształcenia w Polsce, na długie lata odsunął wolność akademicką będącą kamieniem węgielnym okresu oświecenia. Uczelnie stały się całkowicie uzależnione od resortu (pod ta lub inną nazwą) i wplecione zostały w tryby polityki i biurokracji. Czterokrotny wzrost liczby studentów w okresie ostatniego 10-lecia, powodujący niewydolność finansową państwa łożącego na cele wyższych uczelni państwowych, etatyzm, minima kadrowe, unifikacja programowa kierunków studiów etc., zablokowały na tyle autonomię poszczególnych uczelni, że skupiły się one na naciąganiu trudnej rzeczywistości akademickiej do nierealnego prawa.

Kierunki studiów architektonicznych, uwikłane w nieprzystawalny do procesów kształcenia na tych kierunkach system, bezwolnie zaaprobowały pod płaszczem „zachowania tradycji”, rozdzielenie tych studiów na studia artystyczne w zakresie „architektury wnętrz” oraz studia inżynieryjne w zakresie „architektury i urbanistyki”. Decyzja ta utrzymująca do dzisiaj prowadzenie dwóch kierunków studiów, uzależnionych od odrębnych koncepcji kształcenia, ujawnia głęboką rysę w pojmowaniu architektury, jako spójnej całości. Tak więc „wnętrze” jako serce architektury określające jej sens istnienia, znalazło się poza ciałem. Może dobrze zbudowanym, lecz pustym.
Ta dualistyczna koncepcja dydaktyczna wyrosła z historycznego już podziału na tzw. „sztuki wyzwolone” potwierdziła w Polsce swoją ułomność, polegającą na dzieleniu się każdej z tych sztuk jako dziedziny na specjalizacje, by z czasem stawały się one wyodrębnionymi kierunkami studiów. To główny powód ujawniający, że architektura podzieliła się na kierunki studiów „architektura wnętrz” jako studia artystyczne i „architekturę i urbanistykę” jako studia inżynieryjne.

Konformistyczny model kształcenia, który z jednej strony formułuje proces dydaktyczny poprzez tradycyjne dziedziny sztuki (rysunek, malarstwo, rzeźbę) mające pełnić funkcje „poznawcze i inspirujące”, zastępujące nauki ścisłe i inżynieryjne na kierunku „architektura wnętrz”, z drugiej strony nauki ścisłe i inżynieryjne mające potwierdzić utylitarno-konstrukcyjny charakter studiów na kierunku „architektura i urbanistyka”, określa modus vivendi pomiędzy tymi kierunkami studiów, na tyle archaiczny na dzisiaj, na ile podział architektury utracił sens.

Przyjęta przez część środowiska akademickiego i zawodowego wiara, że sztuka, której istotą jest niemierzalne piękno, jest siłą architektonicznego przesłania w dzisiejszej rzeczywistości, jest tezą wątpliwą. Sztuka dnia dzisiejszego skierowała się w stronę działań stricte artystycznych, wyzbywając się kanonów estetycznych, a technika skierowała się w stronę tzw. „wysokiej technologii”, traktując swoje działania w kategoriach innowacyjnych. Fakty te nie stanowią więc o tym, że architektura jest sztuką i techniką czy sztuką techniki. Architektura już nie musi być piękna ani techniczna. Ona musi opowiadać na problemy zmniejszającej się powierzchni zabudowy w zaludnionych centrach świata, emigracji za pracą oraz zagrożeń katastrofami. Musi spełniać wymogi codziennych doświadczeń, aktywności społecznej, standardów komfortu użytkowania i innowacyjności swojej postaci wyrażającej rzeczywistość i radość z niej płynącą. Być może radość ta to odczuwanie piękna, lecz w skromności ducha wolałbym nazwać ją odczuwaniem architektury lub relacją kulturową na rozwój cywilizacyjny.

Dostrzegając zmiany, jakie zaszły we współczesnej architekturze Europy i świata, środowisko zawodowe i akademickie architektury w Polsce, powinno dostrzec, że wywalczona demokracja uwalnia zawód architekta i kształcenia w tym zawodzie z centralnego nim sterowania, na rzecz tworzenia pola dla osiągania jak najlepszych wyników. Uwikłane szkolnictwo architektoniczne w nieprzystawalny dla niego system szkolnictwa wyższego powinno we własnej sprawie podjąć otwarty dialog prowadzący do zmian stanowiących o rozwoju polskiej szkoły architektury.

A zatem w Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania powyższy proces nie jest tożsamy z planem studiów, w którym wyspecyfikowane przedmioty wyznaczają algorytmy dydaktyczne. Studenci wydziału mogą, poza blokiem przedmiotów kierunkowych, dowolnie ukształtować swój udział w wykładach, seminariach, pracowniach, laboratoriach czy zajęciach praktycznych w katedrach pozostałych wydziałów uczelni. Zwolnieni z presji zamkniętego programu, motywowani ciekawością i potrzebą głębszego rozpoznania w kulturze, włączają się aktywnie w obszar tworzący konteksty dla ich właściwego kierunku studiów.

Powyższe spowodowało konieczność odrzucenia średniowiecznego ujęcia procesu kształcenia, określonego mianem „mistrz – uczeń”, by w tzw. „szkole mistrzowskiej” osobowość „mistrza” i jego preferencje zawodowe nie rzutowały na rozwój twórczej osobowości „ucznia”. Metodę tę zastąpiono sprzężeniem zwrotnym pomiędzy zespołem pedagogów a zespołem studentów, w którym to sprzężeniu, forma przekazu wiedzy, twórcza dyskusja i kompleksowe rozwiązywanie problemów, są procedurą umożliwiającą szersze ujęcie studiów nad podmiotem architektury, jako przestrzeni społecznie użytecznej. Mając powyższe na uwadze, wydział odrzucił ukształtowany w okresie dwudziestolecia międzywojennego podział kierunków studiów na „architekturę wnętrz” jako studia artystyczne oraz „architekturę i urbanistykę” jako studia techniczne, stawiając tezę na użytek procesu kształcenia, że: architektura jest wyodrębnioną dziedziną wiedzy i umiejętności, w której relacje pomiędzy wnętrzem a jego postacią zewnętrzną i otoczeniem, wyznaczają spójna całość przestrzeni architektonicznej.

W tyglu piętnastu lat doświadczeń, potwierdza się słuszność założeń organizacyjnych i programowych, lecz ściskający gorset unifikacyjnej ustawy, uniemożliwia autonomiczne kształtowanie programu i rozwoju kadry, nakazując przyjęcie przez wydział wytyczonego przez ustawę kursu zunifikowanej polskiej szkoły architektury. Być może następne lata przyniosą zmiany, w których konkurencyjność programowa i jakościowa będą ważyły o kryterium wartości każdego z wydziałów architektury, czego życzę społeczności akademickiej tych wydziałów.


Do góry strony